Historia, którą we dwoje w miłości tworzymy od podstaw, ucząc się na błędach a tym samym ustanowiliśmy ten czas nowym etapem życia.
24 października 2014
Co czułaś?
Z taką małą refleksją przychodzę... Co czułyście opuszczając swój rodzinny dom? Idąc na swoje własne em. Jak uporać się z tęsknotą, której nie potrafię określić...?
Wiesz co? Ja swój rodzinny dom opuściłam w czerwcu tego roku, i uczucia jakie mi towarzyszyły były dziwne. Bardziej skupiłam się na tym, co przeżywa moja mama, kiedy się wyprowadziliśmy, niż na tym, co Ja czuję. Bo ona strasznie to przeżyła. Nie chciała, abyśmy się wyprowadzali. Przygotowana była na to od grudnia ubiegłego roku, bo wtedy kupiliśmy mieszkanie, ale jak doszło do wyprowadzki to po prostu serce mi pękało, że się wyprowadzam, bo wiedziałam jak bardzo jestem związana z mamą.. Pierwsze tygodnie były trudne dla Mnie i dla Niej, ale teraz już jest ok. Na szczęście tęsknić za bardzo nie mam możliwości, ponieważ mieszkamy blisko domu rodzinnego zarówno mojego jak i męża, więc często się widzimy z rodzicami.
Wyprowadziłam się mając lat 19-scie, do mieszkanka należącego do dziadka, 5 minut od domu. Byłam szalenie podekscytowana i było fajnie, bez problemów. Teraz chyba dopiero będę się musiała uporać z tęsknotą, bo szykuje się nam wyprowadzka 300km dalej.
u nas w sumie to bylo dwa razy. Najpierw rodzice kupili maly domek znajomych, ktorzy wyjechali na stale za granice, a ja zdecydowalam, ze sie z nimi nie przeprowadzam i zostalam w naszym mieszkaniu. Bylo bardzo dziwnie, jestem bardzo zwiazana z mama i ciezko bylo sie przyzwyczaic, obie to przezylysmy, ale to bylo najlepsze rozwiazanie, bo stosunki z rodzicami ulegly kolosalnej zmianie. Jak sama napisalas - niebo a ziemia. Jakis czas pozniej zamieszkal ze mna Mezu, a pol roku temu przeprowadzilismy sie do swojego domu i znow dziwnie bylo opuszczac katy, w ktorych spedzilam ponad 20 lat.
ja przeprowadzilam sie do mojego meza... ogolnie bardziej przezyla to moja mama, niz ja sama... przyzwyczaisz sie:):) choc wiadomo, z poczatku trudno mi bylo powiedziec ze to moj dom, ale z czasem...
Wiesz co? Ja swój rodzinny dom opuściłam w czerwcu tego roku, i uczucia jakie mi towarzyszyły były dziwne. Bardziej skupiłam się na tym, co przeżywa moja mama, kiedy się wyprowadziliśmy, niż na tym, co Ja czuję. Bo ona strasznie to przeżyła. Nie chciała, abyśmy się wyprowadzali. Przygotowana była na to od grudnia ubiegłego roku, bo wtedy kupiliśmy mieszkanie, ale jak doszło do wyprowadzki to po prostu serce mi pękało, że się wyprowadzam, bo wiedziałam jak bardzo jestem związana z mamą..
OdpowiedzUsuńPierwsze tygodnie były trudne dla Mnie i dla Niej, ale teraz już jest ok. Na szczęście tęsknić za bardzo nie mam możliwości, ponieważ mieszkamy blisko domu rodzinnego zarówno mojego jak i męża, więc często się widzimy z rodzicami.
Wyprowadziłam się mając lat 19-scie, do mieszkanka należącego do dziadka, 5 minut od domu. Byłam szalenie podekscytowana i było fajnie, bez problemów.
OdpowiedzUsuńTeraz chyba dopiero będę się musiała uporać z tęsknotą, bo szykuje się nam wyprowadzka 300km dalej.
u nas w sumie to bylo dwa razy.
OdpowiedzUsuńNajpierw rodzice kupili maly domek znajomych, ktorzy wyjechali na stale za granice, a ja zdecydowalam, ze sie z nimi nie przeprowadzam i zostalam w naszym mieszkaniu. Bylo bardzo dziwnie, jestem bardzo zwiazana z mama i ciezko bylo sie przyzwyczaic, obie to przezylysmy, ale to bylo najlepsze rozwiazanie, bo stosunki z rodzicami ulegly kolosalnej zmianie. Jak sama napisalas - niebo a ziemia. Jakis czas pozniej zamieszkal ze mna Mezu, a pol roku temu przeprowadzilismy sie do swojego domu i znow dziwnie bylo opuszczac katy, w ktorych spedzilam ponad 20 lat.
ja przeprowadzilam sie do mojego meza... ogolnie bardziej przezyla to moja mama, niz ja sama... przyzwyczaisz sie:):) choc wiadomo, z poczatku trudno mi bylo powiedziec ze to moj dom, ale z czasem...
OdpowiedzUsuńPoczatki sa trudne, a potem robi sie latwiej :) Przyzwyczaisz sie.
OdpowiedzUsuń