Czas powrócić... Z nadzieją na nowe, lepsze jutro ;)
Miałam ogromny kryzys i wewnętrzny i taki hm... ogólny chyba tak mogę powiedzieć. Jakoś uporałam się z tym wszystkim pomalutku. Ważne, że chęć do działania powróciła z podwójną siłą.
W międzyczasie 16.08 stanęliśmy przed Bogiem, aby ślubować sobie miłość i wierność aż po życia kres... Szkoda, że tak piękny dzień szybko minął. Co prawda od dwóch lat byliśmy małżeństwem, ale jakoś w kościele dziwnie oboje się czuliśmy. Emocje nie do opisania, było pięknie- tyle mogę powiedzieć :) W międzyczasie także wyprowadziliśmy się od Rodziców na swoje malutkie własne em. Teraźniejsze stosunki z Rodzicami? Niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było, a co jest :) Na swoim to na swoim, nikt nie wchodzi w paradę, wszyscy szczęśliwi i to jest chyba klucz do sukcesów wielu par, choć mogę się mylić.
Staramy się od jakiegoś czasu o dzidziusia i brzydko powiem dupa. Ciągle nie wychodziło, nie spinaliśmy się tym, ale warto było udać się do lekarza, jednego, drugiego, trzeciego i w końcu wiem, o co chodzi. Z Mężem moim wszystko w jak najlepszym porządku, ja mam za to małe niedogodności zdrowotne, które stwarzają poważne problemy i stąd nie możemy zajść w ciążę. Ale jestem w pozytywnym nastawieniu i wierzę, że w końcu po odpowiedniej kuracji się uda :) Bardzo byśmy chcieli...
A teraz praca-szkoła-praca-dom- i tak w kółko. Jest co robić i nie zaprzątać sobie głów zbędnymi myślami :) Udało mi się skończyć drugi kierunek studiów, także medyczny- w szpitalu czuję się jak ryba w wodzie! Teraz studiuję II stopień, więc mam co robić, zwłaszcza, że pisanie pracy magisterskiej przyprawia mnie o zawrót głowy :)
Cóż mogę powiedzieć... Idę w końcu Was odwiedzić... Tęskno mi za tym i to bardzo!
Do napisania!
Nabi witaj Kochana z powrotem:*
OdpowiedzUsuńAle się u Was wydarzyło ho ho:) Miło się czyta że same dobre rzeczy a co do ciaży na pewno się uda ważne że wiesz już co się dzieje w Twoim organizmie i jak temu zaradzić. Czekamy na kolejne notki:*
Przede wszystkim gratulacje! Fajnie, że po dwóch latach zdecydowaliście się mimo wszystko na ślub :)
OdpowiedzUsuńCieszę się że u Was wszystko dobrze. A dolegliwości ustąpią po kuracji i będziecie cieszyć się upragnionym dzieckiem :) Tego Wam życzę :)
No na poczatek powiem - jak milo Cie tu znow widziec. Co jakis czas zagladalam tutaj w nadziei na notke, az w koncu jestes. Nie znikaj juz wiecej.
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze u Was tyle pozytywnych zmian. Gratuluje slubu, wlasnego em - to prawda, ze co swoje to swoje i najlepiej, gdy mlodzi mieszkaja osobno. My co prawda od poczatku bylismy sami, ale mamy kilka takich przykladow w rodzinie i wsrod znajomych, gdzie okazalo sie, ze wyprowadzka to wybawienie i zmiana stosunkow o 180 stopni. Takze oby tak dalej.
A co do dzidziusia - super, ze trafiliscie na dobrego lekarza i mam nadzieje, ze niebawem wszystkie dolegliwosci odejda w zapomnienie i bedziecie mogli podziwiac przepiekne dwie kreski na tescie :)
Super, że się odezwałaś! Będę trzymać kciuki za bobasa ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że u Was dużo zmian. Super, że macie swój kącik. Ciasne, ale własne i to jest najważniejsze. Powodzenia w staraniach o potomka, mam nadzieję, że szybko uda się spełnić to marzenie! :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że wróciłaś :) Widzę, że u Was dużo zmian na lepsze:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że znowu jesteś i oby tym razem na dłużej :)
OdpowiedzUsuńhttp://rodzinne-perypetie.blogspot.com